CZŁOWIEK ORKIESTRA
Zgłębiania tajemnic fenomenu "Męskiego Grania" ciąg dalszy. Po ubiegłorocznej wyprawie na Kwiat Jabłoni, kolejnym artystą związanym z piwnym festiwalem, którego występ chciałem zobaczyć był Krzysztof Zalewski. Ja już jestem stary i wokalistę kojarzę głównie z programu "Idol", gdzie popularny Zalef był artystą metalowym, biegającym w skórzanej kurtce i śpiewającym Iron Maiden czy Pearl Jam. Rockowy sznyt i charakter na pewno chłopakowi pozostał, ale trzeba docenić jego rozwój muzyczny - od prymitywnego darcia japy, przez edukację muzyczną w Hey'u u boku Kasi Nosowskiej i płytę z coverami Czesława Niemena aż po sukces komercyjny i hymny wspomnianego już Męskiego Grania.
Koncert na Torwarze był końcem trasy promującej album Zalewskiego "Z Głowy". Aż z ciekawości zerknąłem w swoje notatki z 2024 roku i wtedy o tym albumie pisałem, że ma "ładne piosenki, ale brakuje hitu z powerem, który pociągnie całą płytę". Nie pierwszy raz okazało się, że można się pięknie mylić po czasie, bo kilka utworów z tej płyty wyląduje w mojej playliście na dłużej.






