piątek, 4 kwietnia 2025

Kwiat Jabłoni, Warszawa @ Torwar, 29.03.2025.

 

"KWIAT JABŁONI PIJĄ WSZYSCY ..."

Czy można zaczerpnąć nazwę od popularnego w latach osiemdziesiątych jabola i założyć równie popularny zespół muzyczny 40 lat później? Ano można, jeśli ma się choć odrobinę dystansu do siebie i umiejętności, żeby wykorzystać nadarzającą się szansę. Zespół Kwiat Jabłoni, bo o nim mowa dał właśnie dwa całkowicie wyprzedane koncerty na warszawskim Torwarze, ja miałem okazję uczestniczyć w jednym z nich. Dla mnie koncert o tyle wyjątkowy, że w roli widza debiutowała na nim moja córka, tym samym dołączając do swojego starszego brata jako koncertowa debiutantka. A podobało jej się i to bardzo, więc jest szansa, że nasza koncertowa ekipa powiększy się na stałe! Mój stan konta się nie cieszy.

Jeszcze dwa słowa o wspomnianym jabolu 😀 Żeby być precyzyjnym to nazwa pochodzi od tytułu piosenki "Kwiat Jabłoni" punkowej kapeli Trash Budda, bardziej spopularyzowanej przez zespół Trawnik i Kubę Sienkiewicza, ojca Kasi i Jacka, liderów zespołu Kwiat Jabłoni. I kółko się zamyka. Nie będę wchodził głębiej w podziemną, warszawską scenę muzyczną, bo to temat-rzeka i finalnie wylądujemy na Zacieraliach albo równie absurdalnej imprezie muzycznej.

Wracamy na Torwar - dawno mnie tam nie było, ale mam wrażenie, że nic się nie zmieniło od 20 lat. Smutny jest fakt, że to jest największa i najnowocześniejsza hala widowiskowa w Warszawie. Wstyd dla władz Warszawy, że nie potrafią od kilkunastu lat doprowadzić do powstania porządnego obiektu na kilkanaście tysięcy widzów, przez co plejada światowych gwiazd ucieka poza stolicę, mając większe hale w Łodzi, Gdańsku, Krakowie czy Gliwicach. Oczywiście nic Torwarowi nie ujmując, bo to żadna rudera - jest czysto, bezpiecznie, a człowiek po hali porusza się sprawnie, na dźwięk również nie można narzekać. Natomiast ograniczenia w liczbie widzów nie przeskoczymy. Warszawa potrzebuje hali na 20 tysięcy osób - koniec, kropka.

Ponarzekałem jak zwykle, teraz czas na show. Kwiat Jabłoni przyciąga dużą liczbę młodej publiczności stąd przed rozpoczęciem koncertu utworzyły się spore kolejki do stoisk gastronomicznych - jako dobry tatuś odstałem dobre 20 minut w kolejce po popcorn i piciu. Czego się nie robi dla dzieci, prawda?


Kasia i Jacek Sienkiewiczowie rozpoczęli punktualnie od utworu "Chodźmy Nad Wodę". Imponująca dwupoziomowa scena z podświetlanym wybiegiem i dwoma wielkimi telebimami po bokach sprawiała, że występ oglądało się z przyjemnością, a produkcja stała na poziomie czołowych gwiazd zagranicznych. Jedyne do czego się przyczepię to mix wokali, które na trybunach w pierwszych minutach były po prostu niezrozumiałe - przynajmniej dla kogoś kto nie jest "die-hard" fanem i nie zna wszystkich piosenek na pamięć.

Córka zadowolona, po drugiej piosence zdjęła słuchawki wygłuszające i nie założyła ich aż do końca. To co umiała, to śpiewała razem z zespołem, a na balladach machała telefonem z odpaloną latarką. Debiut udany.

Co do samego występu - byłem miło zaskoczony jak to wszystko brzmi na żywo. Zespół jest multiinstrumentalny, może nawet aż za bardzo, ale taka rozbudowana sekcja dęta, składająca się z trąbki, puzonu i saksofonu, dodaje piosenkom przestrzennego charakteru i daje możliwość właściwie dowolnej improwizacji. Taki był np. "Turysyta", wszyscy Ci muzycy (w sumie naliczyłem 12 osób!) na scenie doskonale się bawili aranżacjami. Za chwilę było oszczędniej gdy wjechała ballada "Lego".

Oczywiście cechą charakterystyczną Kwiatu Jabłoni jest umiejętne połączenie brzmienia mandoliny Jacka Sienkiewicza i pianina Kasi, ale zespół używa różnych stylów. Np. "Dom" czy "Wodymidaj" mają w sobie celtycki charakter, a w rozbudowanej koncertowej wersji mają niezwykły klimat. Z kolei podczas wykonania "Wzięli Zamknęli Mi Klub" poleciały nuty jakby z imprezy techno, a cały zespół wylądował na środkowym wybiegu skacząc i skandując w rytm beatów. Zabrakło tylko białych rękawiczek i piguł. 

Kasia, Jacek i kilkoro muzyków zostali w tym podświetlonym kółeczku na dłużej - na część akustyczną, którą stanowiły "Piosenka O Słońcu", "Kwiat W Doniczce" i cover Natalii Przybysz "Nazywam Się Niebo". Nagle z dyskoteki przenieśliśmy się do lasu, a na scenie zapłonęło małe ognisko (sztuczne?).

Powrót na główną scenę nastąpił przy skocznych "Drogach Prostych". Chwilę później trochę westernu, czyli "Dziś Późno Pójdę Spać". Nadszedł czas na gościa, bo zgodnie z zapowiedziami zespołu na każdym koncercie trasy miał być gość. Liczyliśmy z żoną na Muńka (w końcu byliśmy w Warszawie) lub Sienkiewicza seniora (25 kwietnia gra w Łomiankach - idę!). Nic z tego, bo na scenie znalazła się Ewa Bem. Razem z zespołem zaśpiewała "Miłość Jest Jak Niedziela" i hicior Kwiatu "Od Nowa". Pani Ewy nie było za dobrze słychać, bo zrobił się wielki tumult i mikrofon się nie przebił. Miły przerywnik, ale już od dawna uważam, że zapraszanie gości ma wymiar głównie marketingowy, wartości artystycznej nie ma to żadnej, bo nie ma czasu na poprawne ustawienie dźwięku czy dostrojenie instrumentów. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że dzień wcześniej była Anita Lipnicka.

Na koniec setu podstawowego melancholijna "Buka". Bisy były z kolei bardzo dynamiczne i rozbujały halę na nowo, począwszy od "Było, Minęło", przez hard-rockowe "Zasnąłem Na Trawniku" z ostatniej płyty i punkową wersję "Kwiatu Jabłoni", jakże wierną oryginałowi. Chciałbym ich zobaczyć dłużej w takiej ostrej odmianie. Fanfary, oklaski i na tym koniec. 

W ostatnim roku przyrzekłem sobie, że w miarę możliwości zobaczę czym jest spowodowany fenomen muzyków wywodzących się z szeroko pojętego projektu "Męskie Granie". Kwiat Jabłoni był na początek, a w kolejce czekają jeszcze Zalewski (tak wiem, że się wybił w Idolu), Podsiadło, Igo, Zawiałow i pozostali. Mimo, że to była muzyka pop, a publiczność mocno piknikowa, to przyznam, że bawiłem się świetnie. W kwestii produkcji nie ma się czego wstydzić, spokojnie poziom światowy. Także, jak ktoś z Was znajdzie w jakiejś melinie archiwalne jabole, to można spokojnie rozpić flaszkę "Kwiatu Jabłoni" za zdrowie zespołu.


Setlista:

01. Chodźmy Nad Wodę
02. Turysta
03. Za Siódmą Chmurą
04. Był Tam Gdzie Był
05. Dom
06. Poproszę Więcej Siebie
07. Lego
08. Wodymidaj
09. Burza
10. Wzięli Zamknęli Mi Klub
11. Piosenka O Słońcu
12. Kwiat W Doniczce
13. Nazywam Się Niebo (cover Natalia Przybysz)
14. Drogi Proste
15. Czarny Pył
16. Dziś Późno Pójdę Spać
17. Miłość Jest Jak Niedziela (cover Ewa Bem, w/ Ewa Bem)
18. Od Nowa (w/ Ewa Bem)
19. Buka

Bis:
20. Było Minęło
21. Zasnąłem Na Trawniku
22. Kwiat Jabłoni (cover Trash Budda)

Skład:
Kasia Sienkiewicz - wokal, instrumenty klawiszowe
Jacek Sienkiewicz - wokal, mandolina
??? - chórki
??? - chórki
Grzegorz Kowalski - gitara basowa
Marcin Ścierański - perkusja
Paweł Piekarski - gitara akustyczna, gitara elektryczna 
Filip Krzysztoporski - perkusjonalia
Radosław Mosurek - trąbka
Filip Zgorzelski - puzon
Wiktor Świerczek - saksofon
Konrad Gzik - saksofon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz